Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce. Więcej informacji o wykorzystywaniu plików cookie.
Zamknij

 
 

Problemy z GMO

GMO (z angielskiego Genetically Modified Organisms – Organizmy Modyfikowane Genetycznie) są relatywnie nowym zjawiskiem, jednak wskutek działań wielkich agrokorporacji i związanych z nimi lobbystów, rozprzestrzeniającym się w gwałtownym tempie – przy jednoczesnym przemilczaniu szerokiej gamy zagrożeń jakie one stanowią. Rolnictwo od zarania dziejów pracowało nad zwiększaniem plonów, tworzeniu nowych odmian roślin, bardziej odpornych na choroby i szkodniki, lub czynniki pogodowe. Postępy w dziedzinie genetyki umożliwiły prowadzenie jej także w ten obszar ludzkiej działalności. W odróżnieniu od naturalnej metody tworzenia nowych odmian – poprzez krzyżowanie organizmów z tej samej rodziny (jak jabłko z gruszką), genetyczna modyfikacja wprowadza mieszanie materiału genetycznego z innych biologicznych królestw (jak zboża z rybą czy człowiekiem).

Fotolia 28006616 SBłąd pracy nad genetyczną modyfikacją organizmów, występuje już na poziomie naukowym tych działań. Łańcuch genetyczny stanowi pewną swoistą całość i żaden z genów nie działa samodzielnie – choć dany gen ma pewną właściwość sam w sobie, to tworzy on także specyficzne powiązania z resztą genów istniejących w łańcuchu. Zatem „ulepszenie” zmienia subtelną strukturę naturalnych interakcji wewnątrz łańcuch a genetycznego. Obrazując metaforycznie zatem, dodając żółtej farby do wiadra z niebieską, otrzymamy barwę zieloną.


Możemy wyróżnić trzy główne obszary, w których możemy obserwować negatywny wpływ rozpowszechniania GMO. Na poziomie środowiska, GMO promuje kształtowanie ekosystemów monokulturowych – gdzie nie rośnie nic innego jak tylko dana odmiana. W rozwoju naturalnym różnorodność i komunikacja stanowią główny czynnik ewolucji żywych organizmów. Wszystko w przyrodzie jest powiązane – rośliny, zwierzęta, woda, wiatr, ziemia. Lekkomyślne wprowadzenie GMO do systemu, spowoduje jego niekontrolowane  rozpowszechnienie. Chociaż pozornie, uprawa odmian, które można uchronić przed szkodnikami, czy chorobami, może brzmieć zachęcająco dla rolnika, który musi włożyć spory wysiłek by uchronić plony przed tymi czynnikami, zabezpieczając swój byt, to jednak skazuje się tym samym na pełną zależność od producenta nasion. Produkujące GMO korporacje, chcąc zapewnić sobie stały zysk nie dają rolnikowi możliwości zbioru nasion z prowadzonych przez niego upraw. Część odmian posiada rośliny, które wydają nasiona, które są „martwe”, natomiast te, które nie posiadają tego ograniczenia rolnik jest prawnie zobowiązany zniszczyć. I nie są to puste słowa – w USA, gdzie GMO jest powszechnie używane, agrokorporacje zatrudniają sieć detektywów, którzy dosłownie szpiegują kupujących ziarno klientów oraz nakłaniają farmerów do donoszenia na tych, którzy' nie niszczą zebranych nasion. Te działania doprowadziły już tam wielu farmerów złapanych na dokonywaniu tego  „przestępstwa” do bankructwa wskutek zasądzonych na nich grzywien.

Wreszcie, nie możemy zapomnieć o skutkach dotykających końcowy element tego łańcucha – konsumentów, którzy przyjmują GMO w sposób pośredni i bezpośredni. Bezpośrednio – jedząc wytworzoną z nich żywność, a pośrednio – jedząc mięso zwierząt, które były żywione paszą z GMO. Odpowiedzialne za rozwój GMO firmy, dokładają wielkich starań, by niweczyć wszelkie projekty dogłębnego badania skutków spożywania GMO. Instytucje, które są odpowiedzialne za dopuszczanie żywności do sprzedaży, w kwestii GMO pod wpływem lobbystów, jak i samych korporacji (których wpływy są niebagatelne), dokonały jedynie pobieżnych badań nad krótkotrwałymi działaniami GMO. Przykładem wpływu tych firm jest skandal związany z genetycznie wytworzonym hormonem przyrostu tarczycy (rBGH), wyprodukowany przez jednego z liderów w produkcji GMO. Hormon ten był wstrzykiwany krowom, powodując zwiększeniem produkcji mleka, jednak przy tym zupełnie pominięto fakt, że w drastyczny powoduje on u krów ropienie, jak i zwiększone wydzielanie rakotwórczego hormonu  IGF-1, który trafiał do mleka – a następnie do konsumentów. Nieliczni naukowcy, którzy mieli odwagę zwrócić uwagę na te skutki zostali pozbawieni pracy – jak i dziennikarze, którzy chcieli podać te fakty do publicznej wiadomości. Do tej pory brak rzetelnych badań nad wpływem spożywania GMO, a nieliczne (ze względu na koszty) badania wskazują niepokojące efekty (jak rakotwórczość, czy utrata płodności). Niepokojące przy tym jest, że konsument, jest zupełnie nieświadomy możliwych zagrożeń – jak i najczęściej nawet tego czy kupowany przez niego produkt powstał przy udziale GMO czy nie.

Od wieków nasz kraj słynął z wysokiej jakości naturalnie produkowanej żywności. Kultura pracy na roli przyniosła nam dar żywności pełnej smaku, wartości odżywczych, których kraje zachodnie mogą nam jedynie zazdrościć. Uprzedni system nie zdołał zniszczyć rolnictwa indywidualnego, teraz z tym samym zamiarem w czasach kapitalizmu przychodzą wielkie agrokorporacje, z wielkimi wpływami i wielkimi pieniędzmi – których używają do lobbowania swoich produktów i metod. Chociaż polski parlament przegłosował zakaz upraw GMO na terenie naszego kraju, to groźby kar pieniężnych ze strony Komisji Europejskiej, sprawiły że obecnie nasz kraj stoi otworem przed GMO. W krajach zachodnich można obserwować wzrost popularności „żywności organicznej” - tj. niemodyfikowanej genetycznie, uprawianej bez użycia pestycydów, czy „ulepszaczy”, bez chemicznych dodatków. W tej domenie nasz kraj z bogatym doświadczeniem i tradycją rolniczą mógłby się stać prawdziwym światowym gigantem.

Fotolia 33426389 S copy

 

ministerstwo srodowiska
ekologiczna natura
ekologiczna bydgoszcz
centrum informacji